Blog · Relacje
Niskie poczucie własnej wartości w związku – jak je odbudować
„Czy jestem dla niego wystarczająca?”
Jeśli to pytanie wraca do Ciebie wieczorami – zatrzymaj się. Bo problem, wbrew temu, co czujesz, nie leży w nim.
Znam ten typ kobiety – z wielu podobnych historii. W pracy rakieta: ogarnia projekty, ludzi, terminy, to do niej wszyscy przychodzą, gdy się sypie. Zaradna, mądra, silna.
A w relacji? W relacji nagle robi się niepewna. Analizuje wiadomości. Daje kolejne szanse. Zostaje o wiele za długo. I ciągle, gdzieś pod spodem, sprawdza: czy zrobiłam wystarczająco, żeby nie odszedł?
Może trochę ją znasz. Może trochę jesteś nią.
Skąd się bierze niskie poczucie własnej wartości?
Rzadko wygląda jak „mam niskie poczucie wartości”. Częściej wygląda tak:
- tłumaczysz jego zachowanie, którego nie zaakceptowałabyś u przyjaciółki,
- boisz się powiedzieć, czego potrzebujesz, żeby „nie robić problemu”,
- czujesz, że na miłość trzeba zasłużyć – być milsza, ładniejsza, mniej wymagająca,
- wybierasz niedostępnych, a potem starasz się ich zdobyć.
Pod tym wszystkim siedzi jedno ciche przekonanie: „jeśli ktoś mnie nie wybiera, to znaczy, że jestem za mało”.
Tego przekonania nie wymyśliłaś. Nauczyłaś się go – czasem bardzo dawno. „Muszę być grzeczna, żeby mnie kochali”. „Moje potrzeby są mniej ważne”. Głowa powtarza to do dziś, automatycznie, jak stary nawyk. I bierzesz to za prawdę o sobie.
Ale – i to jest sedno mojej pracy jako terapeutki CBT:
To, że myśl jest głośna i znajoma, nie znaczy, że jest prawdziwa. Znaczy tylko, że powtarzasz ją od lat.
„Zacznij od siebie” nie znaczy „to Twoja wina”
W tym duchu pisze Jillian Turecki w książce „It Begins with You”: zmiana w miłości zaczyna się od Ciebie, nie od naprawiania jego. I to, jak traktujesz samą siebie, uczy innych, jak mają traktować Ciebie.
Dopowiem jako terapeutka jedno, żeby nie było nieporozumienia: „zacznij od siebie” nie znaczy „wszystko jest Twoją winą”. Znaczy: tam, gdzie masz wpływ, tam jest Twoja siła.
Cztery rzeczy, które realnie budują wartość – codziennie, po kawałku
1. Łap wewnętrznego krytyka. Gdy pojawia się „jestem za mało”, zapytaj: to fakt czy stara historia? Zapisuj te myśli. Zobaczysz, że wracają te same trzy–cztery zdania. To nie prawda o Tobie. To nagranie z przeszłości.
2. Jedno „nie” w tygodniu. Małe. „Nie, dziś nie dam rady”. Każde „nie” uczy Twój mózg, że Twoje potrzeby też się liczą – i że świat się nie zawala.
3. Codzienne pytanie: czego ja dziś potrzebuję? Nie on. Nie dzieci. Nie szef. Ty. Większość kobiet czyta cudze potrzeby perfekcyjnie, a własnych nie widzi. Zmiana zaczyna się od tego jednego pytania.
4. Zapamiętaj: zdrowe standardy to nie egoizm. Granica nie znaczy „jestem trudna”. Znaczy „szanuję siebie na tyle, żeby nie zgadzać się na mniej”.
Ile to zajmie?
Tyle, ile zajmuje zmiana nawyku – a nie przełącznika. Nikt nie budzi się pewny siebie z dnia na dzień. Ale wiele kobiet po kilku tygodniach, gdy powie pierwsze „nie”, mówi to samo: „świat się nie skończył, a ja poczułam się o centymetr bardziej sobą”.
I najważniejsze: nie musisz być gotowa, żeby zacząć. Gotowość przychodzi po działaniu, nie przed.
Nie musisz zasługiwać na miłość – ale musisz zacząć być po swojej stronie.
Bo kiedy zaczynasz wybierać siebie, zmienia się wszystko – także to, dlaczego wciąż myślisz o byłym i czy czujesz się samotna w związku.
Ten temat to serce mojej pracy.
Raz w tygodniu wysyłam list o wracaniu do siebie.
A jeśli chcesz przejść przez to krok po kroku – nauczyć się stawiać granice, rozpoznawać potrzeby i budować wartość, której nikt Ci już nie odbierze – zobacz mój mini-kurs.
Źródła
- Jillian Turecki, „It Begins with You” (zmiana w relacjach zaczyna się od relacji z sobą): strona książki
- Praca z myślami automatycznymi i przekonaniami – z terapii poznawczo-behawioralnej (CBT).
